sobota, 20 lipca 2013

O karmieniu



Trafiłam na pewien zaskakujący artykuł. Kobietę wyproszono z basenu, ponieważ karmiła lub chciała nakarmić swoje dziecko piersią. 9-cio miesięczne maleństwo. Sprawa jest o tyle śmieszna, ze chodziło tu o złamanie zakazu wnoszenia jedzenia i napojów na teren basenu… A jeszcze śmieszniejsze są komentarze pod artykułem!
Ktoś pisze, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, bo on/ona nie chce się kąpać w wydzielinie z czyichś piersi. Bo to obrzydliwe. Ja się zastanawiam, czy taka osoba ma pojęcie, jak wygląda karmienie piersią? Niby w jaki sposób owa „wydzielina” z piersi (zwana też mlekiem) wydostaje się do basenu, podczas gdy dziecko ssie pierś? Pojęcia nie mam. Zastanawia mnie, czy osoba która to napisała, ma świadomość w czym się kąpie. Woda w basenie jest mieszanką wody z wszelkimi wydzielinami ludzkimi. Od śliny począwszy, poprzez pot i na wydzielinach z genitaliów skończywszy. To nie jest obrzydliwe, w tym chcesz się kąpać? Ja wolałabym wodę z mlekiem kobiecym, niż całą powyższą mieszanką. Ktoś mi powie, że chlor dezynfekuje te wszystkie „dodatki”? W takim razie mleko też zdezynfekuje, czego się brzydzisz?
Przecież to MLEKO! Zrozumieć nie potrafię, dlaczego ludzkie mleko obrzydza ludzi? Dlaczego tak chętnie pijemy mleko krowie, czasem też od innych zwierząt, a mleko „produkowane” przez nasz gatunek wzbudza niechęć? Świeżo upieczone mamy często sięgają po mleko modyfikowane w proszku, nie zastanawiając się nawet, co dają swojemu dziecku. Byle się maluch najadł, byle nie płakał, żeby tylko nie musieć karmić za często. No i ten strach, że biust już nie będzie taki jak kiedyś.
Żyjemy w przekonaniu, że piersi służą do przyjemności, „zabawy”, mają ładnie wyglądać. Tymczasem biust to gruczoły mleczne, mają służyć do karmienia potomstwa! Oczywiście, ładny wygląd biustu w niczym nie zaszkodzi, ale nie dajmy się zwariować. Można przecież połączyć karmienie piersią z ich ładnym wyglądem.
A pomyślmy jeszcze o tych biednych krowach, na których żerujemy. Gdy krowa osiągnie odpowiedni wiek, jest zapładniana, zapewne metodą inseminacji. Zachodzi w ciążę, po jakimś czasie rodzi swoje dziecko. A potem takie krowie maleństwo jest zabierane na bok, karmione sztuczną odżywką, a jego mamę doi się dwa razy dziennie. Maleństwo nie dostaje pożywienia od swojej mamy, pożywienia które jest produkowane dla niego! Owe pożywienie wypijają ludzie… Może to trochę szalone, ale ja myślę o krowie jako o matce. Sama nie chciałabym, aby moje dziecko zabrano i podawano mu chemię, podczas gdy ja mogę zadbać o jego wyżywienie. Żal mi krów, tego całego procesu produkcyjnego. Przykro mi, że tor ewolucji tak się potoczył, iż człowiek ma władzę nad innymi zwierzętami i prawo do kierowania ich losem. Jednak akceptuję to, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić świata, w którym krowy rządzą nami i nas zjadają.
Potrafię też zaakceptować wybór każdej mamy, co do sposobu karmienia własnego dziecka. Chcesz karmić piersią? Super! Nie chcesz, wolisz dać krowie mleko modyfikowane? Też super! Komuś może się nie podobać, że daję dziecku truskawki, a mi się może nie podobać, że ktoś daje parówki. I tyle. Prawo do wyrażania zdania ma każdy, ot co.
Pragnę akceptacji dla każdego sposobu odżywiania małego dziecka. Skoro nie przeszkadza Ci widok dziecka pijącego z butelki, nie powinien też Ci przeszkadzać widok dziecka pijącego z piersi. Chciałabym, aby ludzie zrozumieli jak naturalny jest proces karmienia piersią…


Nie jestem fanatyczką, nie upieram się przy swojej racji. Nie chwalę się tym, że karmię moje dziecko. Zamierzam zakończyć proces karmienia po około roku od jego rozpoczęcia. Zapewne podam też mleko modyfikowane lub krowie, bo tak robią wszyscy, bo nie wiem czy dziecku nie będzie czegoś brakowało w diecie, gdy nie będzie dostawało mleka. Bo lekarze nakazują podawać mm. Bo powodów jest wiele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz